środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział I


Poniedziałek. Udręka wszystkich ludzi. Nie chodzi tutaj o szkołę, bo są wakacje. Chodzi o pracę. W moim przypadku treningu siatkówki w Skrze Bełchatów. Jestem w damskiej drużynie siatkówki razem z moją przyjaciółką Mają już od 4 lat. Wcześniej była to drużyna juniorów ale kiedy tylko skończyłyśmy 15 lat dostałyśmy się do normalniej drużyny.  Rok później grałam już razem z moją przyjaciółką w Reprezentacji Polski. Wszystkich dziwi jedna rzecz. Jakim cudem rodzice moi i Mai zgodzili się abyśmy wyjechały same do Bełchatowa i tam mieszkały tylko we dwie mając zaledwie 13 lat. To było trudne. Moi rodzice nie chcieli nic słyszeć na ten temat do czasu wypadku. Wtedy zobaczyli jak traktują mnie ludzie, znajomi, rodzina. To są właśnie minusy mieszkania na wsi. Każdy Cię zna. Wszyscy wiedzą od razu co się stało, jak to się stało.  Wszyscy się nad Tobą litują, bo straciłaś przyjaciela. Nie pozwalają Ci przez to zapomnieć o tym. Moi rodzice to zauważyli. Zaproponowali przeprowadzkę do Gdańska. Sprzedaliśmy dom i kupiliśmy tam nowy, jednak właśni rodzice się nade mną  litowali. Codziennie jedno z nich było w domu. Jakbym miała popełnić samobójstwo i potrzebna by była opieka 24h/dobę. Nie chcą tego poprosiłam ich znowu, żeby zastanowili się nad moim wyjazdem do Bełchatowa. Udało się. Po tygodniu błagania w końcu się udało. Także rodzice Mai się zgodzili. Takim o to sposobem jestem tutaj. W Bełchatowie. Na dodatek, jeżeli zaraz nie wstanę z łóżka to nie zdarzę na trening i trener się wścieknie. On rozumie spóźnienie się na trening ale nie przed finałem Plusligi.  Wstałam więc z łóżka i  wyszłam na korytarz a tam zapach świeżej kawy. Kocham Maję. Weszłam do kuchni a tam na stole śniadanko i kawka. Zobaczyłam, że Maja już ubrana a ja jeszcze w piżamie. No super.
- Księżniczka wstała. Nie wierzę. – Powiedziała Maja ze śmiechem.
- Bardzo śmieszne. Mogłaś mnie obudzić a nie się teraz ze mnie nabijać. – Powiedziałam trochę zła, bo teraz będę musiała się trzy razy szybciej szykować.
- Nie martw się, masz całe 15 minut więc spokojnie zdążysz. – Odpowiedziała a ja ruszyłam w stronę łazienki. Tam wykonałam całą poranną toaletę i ubrałam się w dres Skry.  Poszłam do kuchni i zaczęłam jeść śniadanie i pić kawę. Zostało mi już tylko 5 minut do wyjścia z domu. Zjadłam szybko, ubrałam buty, wzięłam torbę i wyszłam z Mają z domu. Po dziesięciu minutach byłyśmy na miejscu. Udałyśmy się do szatni przygotować się do pięciogodzinnego treningu. Po wejściu na halę zauważyłam, że koło trenera stoi jakiś facet. Starszy, siwy pan.  Podeszłyśmy do trenera a ten wziął się za przedstawianie tego osobnika ale po angielsku:
- Dziewczyny, to jest Andrea Anastasi. Nowy trener reprezentacji Polski. – Powiedział a ja byłam lekko zszokowana. Wiedziałam, że PZPS zmienia trenera ale nie wiedziałam, że się tak szybko uwiną. Najgorsze jest to, że skoro to jest nowy trener w dodatku z zagranicy  to nie wie on jak gramy. W związku z tym znowu będziemy musiały przejść ciężkie treningi aby dostać się do kadry.  – Poproszę aby te dziewczyny, które w tamtym roku były w kadrze zostały a reszta się rozgrzewała. – Dodał jeszcze trener więc zostałam ja, Maja, Martyna i Anita. Reszta dziewczyn poszła biegać. Może się wydawać, że były nawet lekko zazdrosne, że my zostałyśmy a one musiały iść.
- Dziewczyny, słyszałem o Was bardzo dużo dobrego od poprzedniego trenera i prezesa PZPS.  – Powiedział Andrea. Jego angielski jest bardzo dziwny ale co się dziwić skoro facet jest Włochem. Tak bynajmniej twierdzi Anita a ona się raczej nie  myli. – Mam nadzieję, że w tym sezonie jesteście w równie dobrej formie jak poprzednio i będę mógł Was przyjąć do drużyny. Jednak, żeby nie przyjmować Was w ciemno rozegracie teraz krótki mecz a dokładnie jeden set. Jeżeli pokażecie, że potraficie grać porządnie to Was wezmę. – Powiedział a mi kiwnęłyśmy głową na zgodę i poszłyśmy się rozgrzewać. Podczas biegania zauważyłam, że inne dziewczyny patrzą na nas jakby chciały nas zabić. To nie nasza wina, że Andrea wybrał sobie właśnie nas a nie je. Ogólnie u nas w drużynie panuje jakaś dziwna atmosfera. Nie wszyscy za sobą przepadają. Nie jest tak fajnie jak u chłopaków. Tam każdy cieszy się ze szczęścia drugiego a u nas nie. U nas niektóre dziewczyny by pozabijały za możliwość grania w kadrze a to nie o to chodzi. Trzeba ciężko pracować a nie zacząć od tego sezonu i chcieć od razu znaleźć się w Reprezentacji.  Zaczęłyśmy grać. Po trzydziestu minutach set był skończony wygraną dla naszej „drużyny”. Podeszłyśmy do Andre. Ten rozmawiał z naszym trenerem.  Po pięciu minutach trener odszedł a Andre pokazał, że mamy stanąć bliżej.  Zerknął jeszcze na papiery i z uśmiechem powiedział:
- Witam w Reprezentacji. – Na te słowa zaczęłyśmy skakać ze szczęścia, ponieważ udało nam się to już drugi raz.  –  W poniedziałek wyjeżdżacie razem z chłopakami do Spały. Godzinę ustalcie z nimi. Życzę powodzenia w dzisiejszym meczu.  – Dodał jeszcze i odszedł a my nie mogłyśmy w to uwierzyć. Znowu w kadrze. To cudowne uczucie. Mimo, iż czeka nas dużo pracy nie przeszkadza to nam. Teraz mogę grać dzisiejszy mecz nawet teraz.
Około 18 byłyśmy już gotowe do meczu z Tauron MKS Dąbrowa Górnicza. Po półtorej godzinie. Spotkanie zakończyło się  3:0 dla nas. Takim też oto sposobem wygrałyśmy Plusligę. 
__________________________

Rozdział I już jest.  Klub, który tutaj użyłam był pierwszym klubem żeńskim grającym w Plus lidze, który znalazłam. 
Wiem, że Skra nie ma żeńskiej drużyny w siatkówce ale na potrzeby tego opowiadania taką stworzyłam.  
Dodatkowo trener Andrea Anastasi jest trenerem zarówno żeńskiej jak i męskiej Reprezentacji Polski w moim opowiadaniu.  Mam nadzieję, że się spodoba :)
A tak w ogóle to Wszystkiego najlepszego dla Bartka Kurka :)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Bohaterowie + Prolog

JA WIEM, ŻE TO CO TUTAJ PISZE NIE JEST PRAWDZIWE. CHODZI MI TAKŻE O ZASADY WYJAZDÓW NA MISTRZOSTWA. TO JAK JA TO WSZYSTKO OPISUJE JEST TYLKO NA POTRZEBY MOJEGO OPOWIADA. 

DWIE GŁÓWNE BOHATERKI

Julia Makowska - 17 latka. Blondynka mierząca 171 cm.  Jest atakującą w PGE SKRA Bełchatów. Na tej samej pozycji gra w Reprezentacji Polski. W siatkówkę w Skrze gra od trzynastego roku życia.  Kiedy miała 13 lat przeżyła straszny wypadek, w którym zginął jej przyjaciel. Wypadek ten spowodował wiele zmian  w życiu dziewczyny i wpłynął na decyzje, które podjęła. 

Maja Kowalska - 17 latka. Blondynka mierząca 168 cm.  Jest rozgrywającą w PGE SKRA Bełchatów. Na tej samej pozycji gra w Reprezentacji Polski. Przyjaciółka Julii od zerówki.

PROLOG

4 LATA WCZEŚNIEJ
Godzina ósma a do drzwi mojego domu ktoś się dobija. Przecież są wakacje. Kto jest na tyle głupi aby mi przeszkadzać? Odpowiedź może być tylko jedna – Julia. To moja przyjaciółka od zerówki. Ostatnio wiele przeszła w swoim życiu, przez co cały czas chodziła smutna.  Jednak nie dzisiaj. Dzisiejszego dnia na jej twarzy zawitał jej piękny uśmiech.  Otworzyłam drzwi i spojrzałam na nią z miną zabójcy.  Jednak w jej oczach zauważyłam pewne iskierki szczęścia i wiedziałam już, że coś wymyśliła.
- Tak, Julio. Co się stało, że budzisz mnie o tak wczesnej porze? – Spytałam się z pewną wściekłością w głosie.
- Wyjeżdżam a ty ze mną. – Powiedziała a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.
- Gdzie? – Co ona wymyśliła, przecież rodzice nas nie puszczą samych. Mamy tylko 13 lat i właśnie skończyłyśmy podstawówkę.
- Do Bełchatowa. – Odpowiedziała a ja zastanawiałam się gdzie leży ten cały Bełchatów i po co tam jedziemy.
- Po co? – Irytowała mnie już ta rozmowa a na dodatek dalej staliśmy na dworze.
- Grać w siatkówkę. – Powiedziała spokojnie a mnie zatkało. Jak to grać w siatkówkę? Nie mówię, że nie umiałyśmy ale jednak graliśmy dopiero dwa lata i to na wychowaniu fizycznym. Po drugie skończyłyśmy dopiero podstawówkę. Czy ona sobie ze mnie żartuje? Na pewno żartuje. Nie ma szans aby mówiła to wszystko naprawdę. Jednak jeżeli ona przyjechała do mnie o godzinie ósmej w wakacje, do tego się uśmiecha to coś musi być na rzeczy, bo ona jest większym leniem ode mnie.  Ale co na to rodzice?
- A co z rodzicami? Przeprowadzają się z nami?
- Nie. Jedziemy same. Wynajmą nam mieszkanie i będą opłacali rachunki, dopóki nie zaczniemy zarabiać na siebie same.  – Co? Same? No chyba nie. Przecież moi rodzice  życiu się na to nie zgodzą. Nie ma mowy, żeby puścili dwie trzynastolatki na koniec Polski.
- Julia czy ty wiesz co mówisz? Myślisz, że moi rodzice puszczą mnie tak samą?
- Nie samą tylko ze mną. – Powiedziała i walnęła najszerszy uśmiech na jaki ją było stać.
- To duże pocieszenie. Moi rodzice się nie zgodzą. A po drugie dlaczego akurat Bełchatów? – Musiałam się dowiedzieć dlaczego. Przecież są kluby bliżej, które mają żeńską drużynę siatkarską.
-  Chcę  stąd uciec. Nie chcę aby wszyscy się na de mną litowali. Tam nikt nie będzie wiedział o tym co się stało. Nikt nie wie o wypadku. Żadna matka nie chce mnie zabić za to, że ja przeżyłam a jej synek zmarł. Ja tak nie chcę. Chcę żyć gdzieś indziej. Wiem, że moi rodzice przeprowadzają się do Gdańska ale to nie dla mnie. Ja chcę jechać do Bełchatowa i tam grać w siatkówkę. Chcę jechać z Tobą. Rodzice to nie problem. Już się zgodzili, bo moi rozmawiali z nimi wczoraj. Teraz wszystko zależy od Ciebie. Proszę. – Powiedziała a ja nie wiedziałam co mam zrobić, powiedzieć. Wiedziałam, że wszyscy u nas się nad nią litują. Tak to jest kiedy mieszkasz w małej wiosce. Nie rozumiem dlaczego nie chce jechać z rodzicami do Gdańska. Może oni też jakoś inaczej ją traktują po tym wypadku? Skoro jednak moi rodzice się zgodzili to co mi pozostaje. Muszę jechać. Nie zostawię jej samej a po drugie nie zaprzepaszczę takiej okazji.  Spojrzałam na nią i w jej oczach nie ujrzałam już tych iskierek. W ich miejsce wpasował się teraz smutek. Wiedziałam, że jedno słowo wypowiedziane z moich ust może spowodować powrót tego uśmiechu, którego nie widziałam od miesiąca.
- Jadę. – Powiedziałam a na jej twarzy znowu zawitał uśmiech. Ten z którym wyglądała pięknie.
_____________________________
Oto i prolog. Mam nadzieję, że będzie się podobać. :) Liczę na szczere opinie.