Poniedziałek.
Udręka wszystkich ludzi. Nie chodzi tutaj o szkołę, bo są wakacje. Chodzi o
pracę. W moim przypadku treningu siatkówki w Skrze Bełchatów. Jestem w damskiej
drużynie siatkówki razem z moją przyjaciółką Mają już od 4 lat. Wcześniej była
to drużyna juniorów ale kiedy tylko skończyłyśmy 15 lat dostałyśmy się do
normalniej drużyny. Rok później grałam
już razem z moją przyjaciółką w Reprezentacji Polski. Wszystkich dziwi jedna
rzecz. Jakim cudem rodzice moi i Mai zgodzili się abyśmy wyjechały same do
Bełchatowa i tam mieszkały tylko we dwie mając zaledwie 13 lat. To było trudne.
Moi rodzice nie chcieli nic słyszeć na ten temat do czasu wypadku. Wtedy
zobaczyli jak traktują mnie ludzie, znajomi, rodzina. To są właśnie minusy
mieszkania na wsi. Każdy Cię zna. Wszyscy wiedzą od razu co się stało, jak to
się stało. Wszyscy się nad Tobą litują,
bo straciłaś przyjaciela. Nie pozwalają Ci przez to zapomnieć o tym. Moi
rodzice to zauważyli. Zaproponowali przeprowadzkę do Gdańska. Sprzedaliśmy dom
i kupiliśmy tam nowy, jednak właśni rodzice się nade mną litowali. Codziennie jedno z nich było w domu.
Jakbym miała popełnić samobójstwo i potrzebna by była opieka 24h/dobę. Nie chcą
tego poprosiłam ich znowu, żeby zastanowili się nad moim wyjazdem do
Bełchatowa. Udało się. Po tygodniu błagania w końcu się udało. Także rodzice
Mai się zgodzili. Takim o to sposobem jestem tutaj. W Bełchatowie. Na dodatek,
jeżeli zaraz nie wstanę z łóżka to nie zdarzę na trening i trener się
wścieknie. On rozumie spóźnienie się na trening ale nie przed finałem
Plusligi. Wstałam więc z łóżka i wyszłam na korytarz a tam zapach świeżej
kawy. Kocham Maję. Weszłam do kuchni a tam na stole śniadanko i kawka.
Zobaczyłam, że Maja już ubrana a ja jeszcze w piżamie. No super.
-
Księżniczka wstała. Nie wierzę. – Powiedziała Maja ze śmiechem.
- Bardzo
śmieszne. Mogłaś mnie obudzić a nie się teraz ze mnie nabijać. – Powiedziałam trochę
zła, bo teraz będę musiała się trzy razy szybciej szykować.
- Nie martw
się, masz całe 15 minut więc spokojnie zdążysz. – Odpowiedziała a ja ruszyłam w
stronę łazienki. Tam wykonałam całą poranną toaletę i ubrałam się w dres Skry. Poszłam do kuchni i zaczęłam jeść śniadanie i
pić kawę. Zostało mi już tylko 5 minut do wyjścia z domu. Zjadłam szybko,
ubrałam buty, wzięłam torbę i wyszłam z Mają z domu. Po dziesięciu minutach
byłyśmy na miejscu. Udałyśmy się do szatni przygotować się do pięciogodzinnego
treningu. Po wejściu na halę zauważyłam, że koło trenera stoi jakiś facet.
Starszy, siwy pan. Podeszłyśmy do
trenera a ten wziął się za przedstawianie tego osobnika ale po angielsku:
- Dziewczyny,
to jest Andrea Anastasi. Nowy trener reprezentacji Polski. – Powiedział a ja
byłam lekko zszokowana. Wiedziałam, że PZPS zmienia trenera ale nie wiedziałam,
że się tak szybko uwiną. Najgorsze jest to, że skoro to jest nowy trener w
dodatku z zagranicy to nie wie on jak
gramy. W związku z tym znowu będziemy musiały przejść ciężkie treningi aby
dostać się do kadry. – Poproszę aby te
dziewczyny, które w tamtym roku były w kadrze zostały a reszta się rozgrzewała.
– Dodał jeszcze trener więc zostałam ja, Maja, Martyna i Anita. Reszta
dziewczyn poszła biegać. Może się wydawać, że były nawet lekko zazdrosne, że my
zostałyśmy a one musiały iść.
-
Dziewczyny, słyszałem o Was bardzo dużo dobrego od poprzedniego trenera i
prezesa PZPS. – Powiedział Andrea. Jego
angielski jest bardzo dziwny ale co się dziwić skoro facet jest Włochem. Tak
bynajmniej twierdzi Anita a ona się raczej nie
myli. – Mam nadzieję, że w tym sezonie jesteście w równie dobrej formie
jak poprzednio i będę mógł Was przyjąć do drużyny. Jednak, żeby nie przyjmować
Was w ciemno rozegracie teraz krótki mecz a dokładnie jeden set. Jeżeli
pokażecie, że potraficie grać porządnie to Was wezmę. – Powiedział a mi
kiwnęłyśmy głową na zgodę i poszłyśmy się rozgrzewać. Podczas biegania
zauważyłam, że inne dziewczyny patrzą na nas jakby chciały nas zabić. To nie
nasza wina, że Andrea wybrał sobie właśnie nas a nie je. Ogólnie u nas w
drużynie panuje jakaś dziwna atmosfera. Nie wszyscy za sobą przepadają. Nie
jest tak fajnie jak u chłopaków. Tam każdy cieszy się ze szczęścia drugiego a u
nas nie. U nas niektóre dziewczyny by pozabijały za możliwość grania w kadrze a
to nie o to chodzi. Trzeba ciężko pracować a nie zacząć od tego sezonu i chcieć
od razu znaleźć się w Reprezentacji. Zaczęłyśmy grać. Po trzydziestu minutach set
był skończony wygraną dla naszej „drużyny”. Podeszłyśmy do Andre. Ten rozmawiał
z naszym trenerem. Po pięciu minutach
trener odszedł a Andre pokazał, że mamy stanąć bliżej. Zerknął jeszcze na papiery i z uśmiechem powiedział:
- Witam w
Reprezentacji. – Na te słowa zaczęłyśmy skakać ze szczęścia, ponieważ udało nam
się to już drugi raz. – W poniedziałek wyjeżdżacie razem z chłopakami
do Spały. Godzinę ustalcie z nimi. Życzę powodzenia w dzisiejszym meczu. – Dodał jeszcze i odszedł a my nie mogłyśmy w
to uwierzyć. Znowu w kadrze. To cudowne uczucie. Mimo, iż czeka nas dużo pracy
nie przeszkadza to nam. Teraz mogę grać dzisiejszy mecz nawet teraz.
Około 18
byłyśmy już gotowe do meczu z Tauron MKS Dąbrowa Górnicza. Po półtorej godzinie. Spotkanie
zakończyło się 3:0 dla nas. Takim też oto sposobem wygrałyśmy Plusligę.
__________________________
Rozdział I już jest. Klub, który tutaj użyłam był pierwszym klubem żeńskim grającym w Plus lidze, który znalazłam.
Wiem, że Skra nie ma żeńskiej drużyny w siatkówce ale na potrzeby tego opowiadania taką stworzyłam.
Dodatkowo trener Andrea Anastasi jest trenerem zarówno żeńskiej jak i męskiej Reprezentacji Polski w moim opowiadaniu. Mam nadzieję, że się spodoba :)
A tak w ogóle to Wszystkiego najlepszego dla Bartka Kurka :)
A tak w ogóle to Wszystkiego najlepszego dla Bartka Kurka :)